Marek Gierczak

P
Postaram się ciekawie naszkicować moją edukację muzyczną tak, żeby pokazać, że „nie święci lepią garnki”, a muzyka jest dla wszystkich. Uważam, że nie jest to CV i musi być nieco dłuższe :)

Urodziłem się w Strzałkowicach, miejscowości oddalonej o 70 km od Lwowa i około 50 od Przemyśla. Jako dziecko, wcale nie byłem samorodkiem muzycznym, wcale nie śpiewałem solo w przedszkolu i w podstawówce. Nawet mi się o tym nie marzyło. Interesowało mnie, jako wiejskiego chłopca, zupełnie co innego. Bawiłem się z sąsiadami, majsterkowałem w drewnie, robiłem wózki na czterech kółkach. Z kolegami pasałem kozy, krowy, graliśmy w karty, biegaliśmy po nowo powstających budowach. Nie lubiłem pracować na polu, którego było zdecydowanie za dużo i bardzo nudziła mnie taka monotoniczna praca. Dzieciństwo spędzałem najczęściej z kuzynami Marianem i Stasiem pod opieką babci. W wolnych chwilach przepisywałem notatki naszej śp cioci Basi Król (głównej gospodyni weselnej), w których znajdowały się przeróżne przyśpiewki weselne, polskie pieśni ludowe takie jak „Dwanaście listeczków u tej białej róży”, „Zielone liście orzesze”, „Od krzaczka do krzaczka” i wiele innych. Wówczas internetu jeszcze nie było, więc był to jedyny możliwy dostęp do polskich piosenek. Przepisując owe notatki, nauczyłem się pisać po polsku (w szkole nauka była po ukraińsku). Przez jeden rok chodziłem na lekcje języka polskiego do Sambora – były to zajęcia dwa razy w tygodniu w godzinach popołudniowych. A że kolidowało to ze szkołą muzyczną, to musiałem z nich zrezygnować. Czytać po polsku uczyła mnie śp babcia Wisia (Ludwika Gierczak) oraz mama Maria Gierczak. Czytaliśmy z „Abecadła”, które z pokolenia na pokolenie było przekazywane w rodzinie, bo wiadomo, że dostępu do polskich książek nie było. Były jeszcze jakieś polskie bajki i nieco więcej książek religijnych, którymi ludzie się wymieniali. Jak inni miejscowi Polacy, byłem ministrantem i czytałem w kościele czytania – dzięki temu nauczyłem się czytać po polsku.

Lubiłem słuchać, jak mama przy różnych rodzinnych okazjach, grała na akordeonie guzikowym (bajanie) piosenkę „Od krzaczka do krzaczka” i kolędy. Próbowałem brzdękać na guzikówce, ale było to dalekie od muzyki. W piątej klasie zdawałem do szkoły muzycznej w Samborze. Chciałem na akordeon, ale brakło talentu lub jeszcze czegoś innego. Popularne instrumenty nie były dla wiejskich dzieci lecz dla dzieci miejscowej elity. Pozostał mi klarnet, który widziałem pierwszy raz na oczy. Nie powiem, był błyszczący i na oko całkiem fajny instrument. Szkoda, że nikt mi nie powiedział, że tak trudny do grania :) Robiłem jakieś tam sukcesy. Nawet nauczyciel, śp Igor Kinasz ze mną zrobił pokazową lekcję. Podczas edukacji w szkole muzycznej (przypuszczalnie był to 3- 4 rok) chciałem zakończyć swoją przygodę z muzyką. Były ku temu różne powody – klarnet za 30 dolarów, który częściej piszczał jak grał :), moda wśród uczniów na opuszczanie szkoły muzycznej, brak chęci do ćwiczenia itd. Ale w dobrym momencie na pomoc przyszli babcia i dziadek, którzy zaproponowali, że opłacą mi lekcje na organach kościelnych, bo w kościele naszym brak organisty. Tak się stało. Opanowywałem organy u długoletniej organistki w Parafii Mościska i Sambor, świetnej nauczycielki Krystyny Husarz. Zaczęliśmy lekcje w czerwcu pieśnią „Twemu Sercu cześć składamy”. W krótkim czasie pojawiła się kolejna pieśń i w ten sposób uzbierał się mały repertuar, z którym można było startować do zagrania przed ludźmi. Po krótkiej nauce (codziennych 2 godzinnych ćwiczeniach na organach kościelnych) zacząłem grać w czasie Mszy św. Był to lipiec 1996 roku, XVI Niedziela Zwykła. Należy dodać, że wówczas miałem 13 lat. Grałem tylko w niedzielę, a w tygodniu Pani Krysia przygotowywała ze mną kolejne zestawy pieśni na następne niedziele, uczyła harmonizować, dobierać śpiewy itd. Był to wspaniały czas. Pamiętam sen przed niedzielą, kiedy miałem zagrać pierwszą Mszę św. Śniło mi się, że podłoga jest z kartonu, co rusz zapadały się organy i ławka. Sen graniczył z horrorem :) Pieśni, zdaję się, zagrałem dobrze, gorzej z odpowiedziami, trafianiem w tonacje. Na szczęście, po długim czasie nieobecności, przyjechał na Mszę organista z sąsiedniego Sambora Pan Mieczysław Fabin, który gdy pozwalał mu czas, grywał w naszym kościele. Wówczas sporo mi pomógł. Niektórym ludziom podobała się moja gra, dla innych było za szybko czy za głośno, inni zazdrościli. Grałem prócz Strzałkowic w Kornalowicach, Dublanach, Radłowicach, Czukwi, Starym Samborze. Miałem do zagrania cztery Msze św. w niedzielę i dwie w sobotę, więc sporo praktyki. Grałem na poświęceniu kościoła w Dublanach i na Barbarce. Był to piękny czas. Wówczas jednoznacznie stwierdziłem, że chcę zostać muzykiem. Jako instrument dodatkowy, szkoła muzyczna przydzieliła mi akordeon u Pani Krysi, teorii muzyki i solfeżu uczyła mnie najlepsza nauczycielka Pani Marii Taranenko, która potrafiła przekazać uczniom swoją ogromną wiedzę muzyczną w bardzo dostępny sposób. Dbała o prowadzenie notatek, o ołówki i gumki. Nie mieliśmy w owym czasie takich podręczników z teorii muzyki i solfeżu jakie mają dzieci w obecnych szkołach muzycznych. Wiele śpiewałem solo, chociaż wcześniej było to nie do pomyślenia :) Po zakończeniu szkoły muzycznej rozpocząłem edukację w Kolegium Pedagogicznym im. I. Fyłypczaka w Samborze na wydziale nauczanie początkowe, prowadzenie dziecięcych zespołów muzycznych. Następnie studia na wydziale muzyczno – pedagogicznym Uniwersytetu Pedagogicznego im. I. Franki w Drohobyczu. W trakcie tych studiów pracowałem wykładowcą na macierzystej uczelni - Kolegium w Samborze, uczyłem gry na akordeonie, dyrygowania i śpiewu oraz byłem akompaniatorem chóru. Pedagodzy akademiccy Panowie Mykoła Bagrij oraz Bogdan Szczuryk odkryli we mnie drzemiący głos, który ponoć był bardzo mocny i nadawał się do śpiewu operowego :) Zdawałem do Akademii Muzycznej w Kijowie. Niestety, było 25 osób na jedno miejsce, i dla mnie, studenta z dalekiej prowincji, nie mającego znajomości w Kijowie i nie korzystającego z prywatnych lekcji u miejscowych pedagogów śpiewu, nie było szans dostać na wokal do stolicy Ukrainy. Za pośrednictwem wspaniałego człowieka, wykładowcy akordeonu Pana Bohdana Pycia, poznałem lwowskiego wykładowcę śpiewu, chórmistrza Ołeha Cyhyłyka, pod którego opieką odkrywałem tajemnice śpiewu. Pan Ołeh namawiał mnie do zdawania egzaminów wstępnych do Akademii Muzycznej we Lwowie. Nie miałem żadnej nadziei, że coś z tego wyjdzie. Ale miałem wówczas wielkie szczęście. Był to rok 2005, po Rewolucji Pomarańczowej, kiedy komisje rekrutacyjne otwierały drzwi w świat sztuki dla studentów z niezamożnych rodzin. Wówczas otwarły się przede mną drzwi Akademii Muzycznej. Egzaminy wstępne na Akademię – to oddzielny rozdział, pełen śmiesznych sytuacji. Cenzura tego nie przepuści, więc opowiem na żywo:) Jedynie dodam, że nie chciałem zdawać na Akademię, bo byłem przekonany, że się nie uda i szkoda zachodu. Po za tym miałem już pracę i zdawałem jedynie po to, aby dalej móc u profesora brać lekcje śpiewu. Z panem profesorem uczestniczyłem w wielu konkursach wokalnych. W roku 2005 zdobyłem I nagrodę w Konkursie Wokalnym im. Isydora Wymera we Lwowie. W 2006 roku zdobyłem III nagrodę w Konkursie Wokalnym „Sztuka XXI wieku” w Kijowie – Worzelu. W 2007 roku zostałem finalistą IV Ogólnopolskiego Konkursu Wokalnego im. H. Halskiej-Fijałkowskiej we Wrocławiu oraz zostałem laureatom II nagrody i zdobyłem nagrodę specjalną za najlepsze wykonanie pieśni Stanisława Moniuszki w VIII Konkursie Moniuszkowskim „Pieśń Wieczorna” w Białymstoku. Brałem udział w VI Międzynarodowym Konkursie Wokalnym im. Stanisława Moniuszki w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie, w Konkursie Wokalnym im. Adama Didura oraz w XII Międzynarodowym Konkursie Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu.

Mieszkając na Kresach Wschodnich udzielałem się społecznie wśród miejscowych Polaków. Przez dwie kadencje byłem radnym Gminy Strzałkowice, członkiem zarządu Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie oraz dyrektorem Centrum Kulturalno – Oświatowego Wspólnoty Polskiej w Strzałkowicach, które powołałem. Przyczyniłem się do zwrotu domu parafialnego dla parafii p. w. Wszystkich Świętych w Strzałkowicach. Byłem inicjatorem postawienia pomnika św. Jana Pawła II w Strzałkowicach. Stało się to możliwe dzięki śp Panu Wiktorowi Węgrzynowi, komendantowi Motocyklowego Rajdu Katyńskiego w 2011 roku. Za czas mego dyrektorowania zostało organizowanych wiele festiwali polskich, projektów młodzieżowych m. in „Swój do swego” - 6 imprez, „Z pieśnią do sąsiada” – 5 imprez, „I Przegląd Polskich Zespołów Kolędniczych w Strzałkowicach”, „Wschód – Zachód – Zbliżenie” i wiele innych imprez kulturalnych, historycznych. Jestem autorem książek "Historia wsi Strzałkowice" i "Мsze święte i pieśni kościelne parafii Strzałkowice".

Również pracowałem organistą w parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Lesznie koło Przemyśla, w Municypalnym Chórze „Homin” we Lwowie, w Filharmonii Lwowskiej, Szkole Polskiej im. M. Konopnickiej we Lwowie, współpracowałem z Filharmonią w Chmielnicku (Proskurowie). Założyłem i prowadziłem Zespół Wokalny „Życzenie” w Strzałkowicach, który nadal istnieje pod nazwą „Niebo do wynajęcia”, a prowadzi go mój kuzyn i uczeń, obecny organista, Stanisław Gierczak. Zespół kilkakrotnie uczestniczył w Festiwalu Kultury Kresowej w Mrągowie, Festiwalu Mniejszości Narodowych w Kijowie, stale się rozwija i sporo koncertuje. W roku 2006 wspólnie ze studentami lwowskiej Akademii Muzycznej - Romanem Dolnym, Andrzejem Drażnycią i aktorem Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie Kazimierzem Kosydorem założyliśmy zespół „Sześć Złotych” ze Lwowa. Zespół zadebiutował we wspominanej wyżej, pięknej miejscowości Leszno z programem kolędowym. Następnie odnosił sukcesy na międzynarodowych festiwalach kresowych i folkowych w Polsce, Białorusi, Ukrainie, Łotwie, Litwie, Mołdawii. Zespół nagrał 4 płyty CD z muzyką polską -„To Lwów”, „Kolędowanie po Lwowsku”, „Bywaj dziewczę zdrowe”, „Uliczka starego miasta” oraz wystąpił w filmie Telewizji Polskiej „Kultura nie zna granic – Sześć Złotych”, redaktor Pani Ewa Szakalicka.

Od sierpnia 2011 roku mieszkam we Wrocławiu. W latach 2011-2017 pracowałem w Operze Wrocławskiej oraz jako nauczyciel muzyki w szkołach w Domaniowie i Goszczynie. Najbardziej oraz z wielkim sentymentem jestem związany z miejscowością Smolec pod Wrocławiem, gdzie jestem organistą w parafii Narodzenia Najświętszej Marii Panny. 1 lipca 2013 założyłem i prowadzę chór „Smolec Cantans”, który w każdą niedzielę i święta śpiewa podczas Mszy świętej w miejscowej świątyni, koncertuje po okolicznych miejscowościach. Czteroletnia praca chóru została zwieńczona płytą CD p. t. „Głoś imię Pana”. Chór we współpracy z parafią w Smolcu jest organizatorem cyklu koncertów charytatywnych na remont organów „Smolec Organum”. 1 lutego 2017 roku założyłem i jestem kapelmistrzem Orkiestry Dętej w Smolcu, która działa przy Gminnym Ośrodku Kultury i Sportu w Kątach Wrocławskich i zadebiutowała, uświetniając swoją grą Rezurekcję oraz procesję Bożego Ciała. Jest to dla mnie wielka radość, że po 17 latach przerwy, mogę grać na klarnecie w orkiestrze.

Ciągle wracam myślami do rodzinnych Strzałkowic. Prowadzę stronę na facebooku „Łączą nas Strzałkowice”, którą uzupełniają młodzi Polacy, zamieszkali w Strzałkowicach, a my, strzałkowiczanie, rozsiani po świecie, śledzimy rozwój miejscowości i parafii. W wolnych chwilach, rozwijam swoją pasję z dzieciństwa, do której wróciłem po 20 latach – rzeźbie w drewnie bohaterów ruchomej szopki strzałkowickiej, która, jeżeli Pan Bóg pozwoli, w całej okazałości powstanie w Strzałkowicach.

Dziękuję za przeczytanie. Mam nadzieję, że ta historia doda odwagi tym, którzy się decydują na rozpoczęcie przygody z muzyką.

Nauka gry na klarnecie, Nauka gry na saksofonie, Nauka gry na flecie, Prowadzenie chóru, Prowadzenie orkiestry dętej Nauka gry na klarnecie, Nauka gry na saksofonie, Nauka gry na flecie, Prowadzenie chóru, Prowadzenie orkiestry dętej Nauka gry na klarnecie, Nauka gry na saksofonie, Nauka gry na flecie, Prowadzenie chóru, Prowadzenie orkiestry dętej Nauka gry na klarnecie, Nauka gry na saksofonie, Nauka gry na flecie, Prowadzenie chóru, Prowadzenie orkiestry dętej Nauka gry na klarnecie, Nauka gry na saksofonie, Nauka gry na flecie, Prowadzenie chóru, Prowadzenie orkiestry dętej Nauka gry na klarnecie, Nauka gry na saksofonie, Nauka gry na flecie, Prowadzenie chóru, Prowadzenie orkiestry dętej Nauka gry na klarnecie, Nauka gry na saksofonie, Nauka gry na flecie, Prowadzenie chóru, Prowadzenie orkiestry dętej Nauka gry na klarnecie, Nauka gry na saksofonie, Nauka gry na flecie, Prowadzenie chóru, Prowadzenie orkiestry dętej Nauka gry na klarnecie, Nauka gry na saksofonie, Nauka gry na flecie, Prowadzenie chóru, Prowadzenie orkiestry dętej Nauka gry na klarnecie, Nauka gry na saksofonie, Nauka gry na flecie, Prowadzenie chóru, Prowadzenie orkiestry dętej