Humor

Ś
Śmiech ponoć przedłuża życie. Od jakiegoś czasu, chodzi mi po głowie zbieranie śmiesznych sytuacji życiowych, związanych z organistowaniem, sceną, edukacją muzyczną. Jest tego sporo, trzeba tylko znaleźć czas, żeby je opisać.

Na początek kilka starych kawałów dotyczących Strzałkowic:

Powiedzonko: Baranku Boży – ja już na dworze, Anioł Pański – ja już koło Isańskich.

Żart wielkanocny: Pokłócił się ksiądz z kościelnym. Przyszła Wielka Sobota. Obok kościoła zebrali się wierni, aby poświęcić pokarmy wielkanocne. Kościelny stanął po drugiej stronie płotu. Spostrzegł to proboszcz i krzyczy: - „Choć łajdaku, paskę (babkę) Ci poświęcę!” Na to kościelny: - „Przecież ksiądz mówił, że Słowo Boże mury przebija, a tu przez dziurawy płot się nie przebije?”

Przywitanie ks. Adama Garbacika:
Gdy ktoś do księdza powiedział „Dzień dobry”, to przeważnie odpowiadał :
- Jak dobry, to go zjedz.